Migawki

Oto kilka graficzno-tekstowych migawek z powieści. W „Szaleństwie…” obrazy – sny, wizje, wspomnienia – odgrywają niemałą rolę.

Ventura

W mieście panował spokój, wszystko zdawało się trwać w bezruchu, chociaż z oddali dochodziły odgłosy wiecznie trwającego karnawału. Noc była ciepła, pachnąca solą i wodorostami. Noce nad Morzem zawsze były ciepłe. Frena przypuszczał, że z powodu mgły, która kryła wszystko w swych delikatnych objęciach, przemieniając uliczne latarnie w unoszące się w powietrzu kule światła.

Rozejrzał się na boki i ruszył wzdłuż bulwaru, ślizgając się na przegniłych deskach.

Mgłę obwiniał o zgniliznę. Ciepło i wilgoć sprawiły, że pleśń wkradała się do każdego zakątka Sogno Ventura,
wypełzała z piwnic kamienic, pięła się po ich ścianach, wspinała na latarnie. Frena wyobrażał sobie, że porastała też mieszkańców miasta, choć nigdy żadnego z nich nie widział. Nadmorskie bulwary były wiecznie opustoszałe, prowadzące w głąb lądu alejki z oddali zdawały się tętnić życiem, jednak z bliska okazywały się ciche i puste, jakby wielka procesja balowników bawiła się ze zwiedzającym w kotka i myszkę, kryjąc się za najbliższym rogiem, gdy tylko się pojawiał.

Żołnierze

Wojskowa ciężarówka zatrzymała się w odległości może dwudziestu metrów od niego, u stóp niewielkiego pagórka, na którym przycupnął. Wysypali się z niej żołnierze. Narobili trochę hałasu, wdeptując w błoto, potykając się, uderzając kolbami o metalowe boki wozu, ale poza tym milczeli i to było nie w porządku. Staniek wiedział, że to Niemcy, a Niemcy powinni szczekać. Szczekali bez przerwy, kiedy widział ich maszerujących przez ulice Warszawy, szczekali i śmiali się na przemian również w Połonicach, do których
Staniek przyjechał wraz z matką na początku roku. To ich szczekanie było straszne, chociaż chyba głównie dlatego, że matka trzęsła się, kiedy je słyszała. Ale milczenie było jeszcze straszniejsze.

walka Freny

Frena poczuł bijącą od tamtego falę złości. Tkanka snu zaczęła wypaczać się wokół niego jakby zmieniała się
w komórki rakowe. Podłoga zaczęła falować, ściany paczyć się i gnić. Wcielenie Staroląga też zaczęło ulegać zmianie. Jego twarz spływała strumieniami zgniłego ciała, korpus i kończyny puchły gwałtownie.

„To nadal pokaz siły” – pomyślał Frena i skupił się, zbierając własną moc. Przed nim pojawił się jeden z jego totemów: fortepian z napisem OPRZYJ DOCZESNE SZCZĄTKI na mosiężnej tabliczce. Usiadł przy nim. Uderzył akord.

Tawerna eksplodowała, a on i Staroląg znaleźli się w powietrzu – dwa czarne ptaki ścigające się ponad kominami Sogno Ventura. Powietrze wokół nich płonęło, ale ogień chwytał się piór tylko jednego z nich.

The_Royal_Castle_in_Warsaw,_1945ab

Frena szedł otępiały, nie mogąc pojąć ogromu zmiany, nie dopuszczając do siebie myśli, że otaczają go trupy, szkielety, puste skorupy, że niektóre z nich to już nawet nie budynki, tylko pojedyncze ściany.

W pewnym momencie bruk urwał się pod jego stopami i Frena wszedł na plac pokryty żużlem i gruzem, poorany dziurami. Stanął jak wryty i nagle usłyszał ciszę. Zamilkły te wiecznie umykające głosy balowników.

Warszawa_Plac_Zamkowy_-_lata_50-e.a

„Ciekawe czy Fiszer jeszcze istnieje?” – zapytał się w duchu Staniek, a jego nogi już zaczęły go nieść dobrze
znaną trasą.

Przypuszczał, że istnieje. Skoro przetrwał wojnę i komunę, to pewnie i demokracja go nie zabiła.

Staniek pamiętał jak przez mgłę, że jeszcze jego ojciec „lubił chadzać do Fiszera”. Mieszkali wtedy dużo dalej, ale ojciec miał blisko z pracy i czasami wdeptywał z kolegami na kielicha.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s