Gajek & Szrejter – odc. 4: Starożytna Grecja, raj dla psychicznie i nerwowo chorych

Tak oto doczekaliśmy się czwartego i, niestety, już ostatniego odcinka moich pogadanek z Arturem Szrejterem. Na koniec zostawiliśmy sobie temat smakowity, a mianowicie – schorzenia psychiczne. Nie bez powodu wszystkie najfajniejsze kompleksy nazywają się od postaci mitologicznych. Jeśli istniało kiedy społeczeństwo waryatów (przepowiadane przez psychologów w latach 20., stąd pisownia), to było nim właśnie społeczeństwo greckie u schyłku epoki mykeńskiej.

Miłego oglądania i, na bogów, nie krępujcie się komentować, udostępniać etc.

Reklamy

Gajek & Szrejter – odc. 1: Czarownice, nałożnice, kapłanki – kobiety w mitologii i społeczeństwie starożytnej Grecji

Wraz z moim przyjacielem i redaktorem Arturem Szrejterem pogadaliśmy sobie o kobietach, które w „Powrocie królów” odgrywają niemałą rolę. Jeśli spodobała Wam się powieść i chcielibyście bliżej zapoznać się z opisanymi w niej realiami, albo jeśli po prostu macie fizia na punkcie antyku, to mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie.

„Szaleństwo przychodzi nocą” w nowym, lepszym wydaniu

P1060673Stało się! Dzięki uprzejmości i pracy wydawnictwa Dom Horroru moja debiutancka powieść „Szaleństwo przychodzi nocą” znów ma szansę trafić w ręce czytelników. Poprawiliśmy, co było złego, i dorzuciliśmy mały bonus.

A tak, w swoim czasie, wypowiadał się o książce nie kto inny jak Wielki Grafoman, Cyberneta polskiej literatury rozrywkowej, Andrzej Pilipiuk:

Bardzo ładny opis życia codziennego starego zmęczonego człowieka, który walczy z chorobami i zwykłym zużyciem organizmu, a do tego ma problemy natury paranormalnej. W dodatku zawziął się na niego ćpun-schizofrenik. Atmosfera stopniowo się zagęszcza prowadząc do – jak możemy przeczuwać – wyjątkowo paskudnego finału. Ciekawie skonstruowana rzecz – ale zakończenie trochę mnie rozczarowało – jest odrobinę zbyt amerykańskie w stylu „łubu-dubu” – choć z drugiej strony autor dołożył starań by podciągnąć je parę oczek wyżej niż przyzwyczaiła nas popkultura. Jak na debiut „papierowy” (Grzegorz puścił w świat kilka e-booków) zdecydowanie udana pozycja. Polecam miłośnikom horroru.

Tu z kolei macie wypowiedź weterana i wielkiego jenerała polskiej grozy, Kazka Kyrcza:

Są powieści, dla których warto przegapić swój przystanek i nadłożyć drogi. Takie, które wciągają, zmuszają do myślenia i skutecznie pobudzają wyobraźnię. Oto jedna z nich.

Jeśli jeszcze nie macie swojego egzemplarza „Szaleństwa…”, lećcie do SKLEPIKU WYDAWCY.

Premiera w Sir Locku

p1060529-antique-e1474643835292-768x1024Post zaiwaniony (w dobrej wierze) z SirLock.pl:

Na czwartym piętrze kamienicy pod numerem 47 w Alejach Jerozolimskich, w siedzibie elitarnej Akademii Szpiegów Sir Locka, znajduje się tajemniczy pokój. Nikt nie wiedział, jakie zagadki skrywa, ani jakie niebezpieczeństwa mogą tam czyhać. Do niedawna. W ostatnią niedzielę grupa szczęśliwców (a może wypadałoby rzec „śmiałków”) otworzyła drzwi i ujrzała portret, portret szaleństwa, który zahipnotyzował ich na długie godziny.

Co dokładnie im się przydarzyło, nie jest jasne. Na pytania odpowiadali histerycznym śmiechem. Wiadomo tylko, że kiedy przebywali w pokoju, zza zamkniętych drzwi
dolatywały krzyki. Słychać było nerwowe odliczanie, huk przestawianych przedmiotów. W pewnym momencie jeden z kadetów wyrwał się na zewnątrz i z niezrozumiałych przyczyn zamknął swoje towarzyszki w przerażającej komnacie. Tłumaczył się nieskładnie i dopiero otrząsnąwszy się z szoku, pozwolił je wypuścić. Czynił przy tym mroczne aluzje do Yog-Sothota, mamrotał coś o diabelnym Necronomiconie i bluźnierczych obrazach.

Okoliczności i dokładne przyczyny otwarcia pokoju również owiewa mgiełka tajemnicy. Jeden ze świadków wydarzenia utrzymuje, że prowokatorem zajścia był obłąkany literat, kolekcjoner dzieł sztuki o niejednoznacznych okultystycznych powiązaniach i badacz mitów, niejaki Grzegorz Gajek, postać znana w kręgach ludzi wątpliwej reputacji. Rzekomo miał on zahipnotyzować śmiałków wykorzystując sygnały podprogowe w specjalnie na tę okazję przygotowanej projekcji filmowej. Czy tak było w istocie, trudno orzec. Faktem pozostaje natomiast, że poił uczestników winem, pokazywał im niepokojące obrazy i głośno odczytywał pasaże z „Malowidła”, swego najnowszego bluźnierczego dzieła.

p1060504-900x600Mówi się, że wystąpieniu Gajka towarzyszyły tajemnicze błyski i manifestacje dusz zmarłych, które przemawiały ustami literata. Była wśród nich baronowa Grabińska, o której mrocznej przeszłości wolałbym nie wspominać, zresztą, wszyscy, których szaleństwo, ciekawość bądź przekleństwo losu pchnęły do przeczytania wspomnianej wyżej księgi, będą wiedzieć, o kogo chodzi.

Jakie będą skutki otwarcia tego przeklętego pokoju? Drżę na samą myśl. Coś pękło w osnowie rzeczywistości, coś jedną nogą wkroczyło do naszego świata, choć powinno pozostać na zawsze wyklęte. Możecie śmiać się z tych twierdzeń, ale powiedzcież sami: czy nie jest przedziwnym zbiegiem okoliczności, że gdy tylko śmiałkowie umknęli, gdy tylko zatrzasnęli za sobą drzwi, rozpętała się straszliwa burza przypominająca tajfuny, jakich nie spotyka się w naszym klimacie? Wiem też z pewnego źródła, że kiedy służby porządkowe rankiem po ulewie przetykały przepełnione studzienki kanalizacyjne, natrafiły na liczne zewłoki dziwnych, meduzowatych stworzeń, które niestety (jakże wygodnie!) zaginęły w drodze do laboratorium.

Z tego powodu zaklinam, unikajcie kamienicy w Alejach Jerozolimskich pod numerem 47, unikajcie agentów Sir Locka, zwłaszcza jeśli będą was zapraszali do „zabawy” w „pokoju zagadek” zwanym „Portret szaleństwa. I, na Boga, unikajcie Gajka i jego wstrętnych, wszetecznych ksiąg, z tym najnowszym, najstraszniejszym „Malowidłem” na czele!

Uwaga, premiera

Obowiązki gonią, więc będę się streszczał, zresztą w morzu rzeczy, które można lub trzeba napisać, jakoś nie mam ostatnio serca do blogowania. Ekhem.

Już-już, lada chwila premiera „Malowidła”, mojej nowej powieści, która ukaże się nakładem wydawnictwa Videograf. Z tej okazji wraz z Akademią Szpiegów Sir Lock zorganizowaliśmy wydarzenie, podczas którego nie tylko będzie można obejrzeć mą nikczemną facjatę i wygrać/kupić książkę, ale także pobawić się w storytellingowym escape roomie zainspirowanym zboczonymi płodami mojej wyobraźni. (Nie łudzę się, że ktoś chciałby słuchać, jak przynudzam o powieści, ale no – escape room! zabawa! czad!).

Rzecz będzie miała miejsce w niedzielę 22.05.2016 o godz. 18.00 w Warszawie, al. Jerozolimskie 47, lok. 8. Ponadto, przez cały weekend Sir Lock daje specjalną zniżkę na swoje pokoje. Więcej info w WYDARZENIU na Fejsbuku. [EDIT:  z powodu problemów z drukarnią musieliśmy przesunąć wydarzenie na początek lipca; głupio mi 😦 ale mam nadzieję, że będziecie i tak śledzić rozwój wypadków. Co się odwlecze, to nie uciecze!]

Tak na smaka krótki filmik (i tu podziękowania dla ludzi, którzy pomogli go tworzyć, czyli Moniki i Emila Borzechowskich, Radka Dubisza i mojej żony, Pauliny).

Zajrzyjcie też czasem na podstronę „Malowidła”, na której znajdziecie więcej informacji o samej książce. Z czasem będę tam wrzucał linki do recenzji i pogłoski o tym, gdzie książkę można dostać.

To wszystko na dziś. Trzymajcie się ciepło, a ja wracam do pracy nad kolejną powieścią. Bo przecież jedną historię kończy się tylko po to, żeby móc z czystym sumieniem zacząć następną. Taki to wielki życia krąg.