Premiera w Sir Locku

p1060529-antique-e1474643835292-768x1024Post zaiwaniony (w dobrej wierze) z SirLock.pl:

Na czwartym piętrze kamienicy pod numerem 47 w Alejach Jerozolimskich, w siedzibie elitarnej Akademii Szpiegów Sir Locka, znajduje się tajemniczy pokój. Nikt nie wiedział, jakie zagadki skrywa, ani jakie niebezpieczeństwa mogą tam czyhać. Do niedawna. W ostatnią niedzielę grupa szczęśliwców (a może wypadałoby rzec „śmiałków”) otworzyła drzwi i ujrzała portret, portret szaleństwa, który zahipnotyzował ich na długie godziny.

Co dokładnie im się przydarzyło, nie jest jasne. Na pytania odpowiadali histerycznym śmiechem. Wiadomo tylko, że kiedy przebywali w pokoju, zza zamkniętych drzwi
dolatywały krzyki. Słychać było nerwowe odliczanie, huk przestawianych przedmiotów. W pewnym momencie jeden z kadetów wyrwał się na zewnątrz i z niezrozumiałych przyczyn zamknął swoje towarzyszki w przerażającej komnacie. Tłumaczył się nieskładnie i dopiero otrząsnąwszy się z szoku, pozwolił je wypuścić. Czynił przy tym mroczne aluzje do Yog-Sothota, mamrotał coś o diabelnym Necronomiconie i bluźnierczych obrazach.

Okoliczności i dokładne przyczyny otwarcia pokoju również owiewa mgiełka tajemnicy. Jeden ze świadków wydarzenia utrzymuje, że prowokatorem zajścia był obłąkany literat, kolekcjoner dzieł sztuki o niejednoznacznych okultystycznych powiązaniach i badacz mitów, niejaki Grzegorz Gajek, postać znana w kręgach ludzi wątpliwej reputacji. Rzekomo miał on zahipnotyzować śmiałków wykorzystując sygnały podprogowe w specjalnie na tę okazję przygotowanej projekcji filmowej. Czy tak było w istocie, trudno orzec. Faktem pozostaje natomiast, że poił uczestników winem, pokazywał im niepokojące obrazy i głośno odczytywał pasaże z „Malowidła”, swego najnowszego bluźnierczego dzieła.

p1060504-900x600Mówi się, że wystąpieniu Gajka towarzyszyły tajemnicze błyski i manifestacje dusz zmarłych, które przemawiały ustami literata. Była wśród nich baronowa Grabińska, o której mrocznej przeszłości wolałbym nie wspominać, zresztą, wszyscy, których szaleństwo, ciekawość bądź przekleństwo losu pchnęły do przeczytania wspomnianej wyżej księgi, będą wiedzieć, o kogo chodzi.

Jakie będą skutki otwarcia tego przeklętego pokoju? Drżę na samą myśl. Coś pękło w osnowie rzeczywistości, coś jedną nogą wkroczyło do naszego świata, choć powinno pozostać na zawsze wyklęte. Możecie śmiać się z tych twierdzeń, ale powiedzcież sami: czy nie jest przedziwnym zbiegiem okoliczności, że gdy tylko śmiałkowie umknęli, gdy tylko zatrzasnęli za sobą drzwi, rozpętała się straszliwa burza przypominająca tajfuny, jakich nie spotyka się w naszym klimacie? Wiem też z pewnego źródła, że kiedy służby porządkowe rankiem po ulewie przetykały przepełnione studzienki kanalizacyjne, natrafiły na liczne zewłoki dziwnych, meduzowatych stworzeń, które niestety (jakże wygodnie!) zaginęły w drodze do laboratorium.

Z tego powodu zaklinam, unikajcie kamienicy w Alejach Jerozolimskich pod numerem 47, unikajcie agentów Sir Locka, zwłaszcza jeśli będą was zapraszali do „zabawy” w „pokoju zagadek” zwanym „Portret szaleństwa. I, na Boga, unikajcie Gajka i jego wstrętnych, wszetecznych ksiąg, z tym najnowszym, najstraszniejszym „Malowidłem” na czele!

Reklamy