Niezbędnik kulturalny steampunkowego kryminalisty

Tytułem wstępu: podczas tegorocznych Dni Fantastyki we Wrocławiu [EDIT: a także podczas Jagaconu w Suchedniowie] miałem przyjemność wygłosić prelekcję poświęconą pisaniu steampunkowych kryminałów. Niestety, jak to często bywa, gdy umysł nieprzywykły do przestrzegania jakiejkolwiek metody czy porządku, zbrakło mi czasu, by powiedzieć wszystko, com zamierzył. Wobec przemożnych ciągot do gadania o wypruwaniu wnętrzności, rozszarpywaniu wątpi i ścinaniu głów nie poświęciłem zbyt wiele czasu książkom i serialom, które mogą pomóc gorliwemu kryminaliście wczuć się w ducha epoki pary. Niniejszym pragnę zadośćuczynić za to uchybienie.

Książki

Zacznijmy po starszeństwie, a zatem od książek. Od razu zaznaczam, że nie będą to utwory steampunkowe; wszak rzecz tkwi w tym, aby do steampunku (który jest stanem ducha bardziej niż konwencją literacką) dojść samemu, własną drogą. Sensowne wydaje się w związku z tym wskazanie startu, a nie mety.

Dan Simmons, „Drood”

droodO czym jest „Drood”? Na wierzchu – o Karolu Dickensie i jego ostatniej, niedokończonej powieści „Tajemnica Edwina Drooda”. Głębiej – o fascynacji złem. Bo Dickens w źle był zakochany. Z cierpienia bliźnich czerpał energię (do wygłaszania moralizatorskich kazań).

Jest to też historia o obsesji i szaleństwie rodzących się w oparach opium. W tym sensie jest ona bardzo steampunkowa, gdyż dekadencja oraz rozkład stanowią kwintesencję tej konwencji.

Co ciekawe Simmons ostatnio napisał też powieść o Sherlocku Holmesie. Niewykluczone, że pasowałaby w niniejszym zestawieniu lepiej niż „Drood”, ale cóż zrobić, jeszcze nie miałem przyjemności się z nią bliżej zapoznać.

Anthony Horowitz, „Dom jedwabny”

dom-jedwabny-b-iext4622088A skoro już o Sherlocku mowa… Zakładam, że nie śmielibyście czytać tego tekstu, nie mając korpusu dzieł Arthura Conan Doyle’a w małym palcu. Dlatego chciałbym Wam polecić powieść jego wielkiego spadkobiercy, Anthony’ego Horowitza. W „Domu jedwabnym” znajdziecie wszystko, co powinno trafić do dobrego steampunkowego kryminału, a więc zwyrodniałych arystokratów, wstrząsające zbrodnie, chciwych sensacji dziennikarzy i, oczywiście, obowiązkowy pościg w dwukonnych bryczkach. Ponadto Horowitz wnosi do historii o największym detektywie wszechczasów drobinę cynizmu, której wymaga wrażliwość dzisiejszego czytelnika. Doyle’owski Holmes, choć wciąż wspaniały, zestarzał się ociupinkę, zdziecinniał w swym przepastnym fotelu, w cieple gazowego kominka.

Karol Dickens, „Oliver Twist” (albo którakolwiek inna z jego powieści)

oliver-twist-charles-dickens-paperback-cover-artJak wspomniałem, Dickens, choć kryminałów (czy też powieści sensacyjnych, jak to się wonczas mówiło) nie pisywał, do zbrodni czuł wielkie ciągoty. Na kartach jego książek roi się od skazańców, zbiegłych więźniów, złodziei, oszustów i inszych podejrzanych typów. Wieść gminna głosi, że przygotowując się do napisania felietonu krytykującego publiczne egzekucje zebrał radosną kompanię birbantów i specjalnie wynajął pokoje blisko placu straceń, aby nie stracić miejsc w pierwszym rzędzie i móc się rozkoszować pełnią makabrycznych wrażeń.

Mimo iż pobudki wielkiego pisarza pozostają niejasne, bystrości jego oka i ostrości pióra nie można kwestionować. Warto w związku z tym dać mu się poprowadzić do świata nędzarzy, więźniów skazanych za długi i młodocianych rzezimieszków.

Seriale

„Ripper Street”

ripper-street__140523025227„Ripper Street” to serial kryminalny, który zabiera nas na ulice Whitechapel, osławionej londyńskiej dzielnicy morderców, kurew i handlarzy opium. Przeszła ona do historii, gdy pewnej nocy u progu jesieni 1888 r. nawiedził ją tajemniczy osobnik zwany z początku Skórzanym Fartuchem, a później – Kubą Rozpruwaczem (z angielska Jackiem Ripperem, stąd tytuł). Akcja toczy się kilka lat po tamtych wydarzeniach, lecz widmo psychopatycznego mordercy zdaje się nigdy nie odstępować głównego bohatera, inspektora Edmunda Reida (wybitna, wybitna i jeszcze raz wybitna kreacja Matthew Macfadyena).

Twórcom znakomicie udało się oddać atmosferę brudnego i zdeprawowanego Londynu u schyłku XIX wieku. Przy okazji pochylili się nad kilkoma problemami, o których często zapominamy, gdy marzą nam się historie z pięknymi damami i eleganckimi dżentelmenami w rolach głównych. Pokazali m.in. brutalność policji, uznającej pałowanie za całkowicie normalną technikę prowadzenia przesłuchań. Przypomnieli też widzom, że był taki czas, gdy dzieci nie mogły liczyć na żadną pobłażliwość ze strony prawa (ostatecznie, skoro pracowały jak dorośli, to i powinny być sądzone jak dorośli, prawda?).

„Śmierć w Pemberley”

433_DCTP_25July13Pamiętacie „Dumę i uprzedzenie”? A wiedzieliście, że baronessa Phyllis Dorothy James z Holland Park, lepiej znana jako P.D. James, popularna autorka kryminałów, napisała kontynuację tejże powieści? A jakże, tak było, w dodatku złośliwie wcisnęła tam morderstwo. Skutek okazał się ciekawy i temat zaraz podchwyciła BBC, która postanowiła przełożyć książkę na język ruchomych obrazków (a zatem ten punkt na mojej liście to takie trochę dwa w jednym).

Tylko co to ma do steampunku? Niby rzecz się dzieje w XIX wieku, ale w jego pierwszej połowie, a to druga (mijająca pod znakiem rządów królowej Wiktorii) częściej stanowi dla nas źródło inspiracji. Ponadto akcja „Śmierci w Pemberley”, podobnie jak „Dumy i uprzedzenia”, toczy się w kręgu kultury dworskiej. A zatem w kadrze nie mieszczą się żadne nowinki technologiczne, żadni dziarscy inżynierowie, żadne rozkrzyczane sufrażystki. Punku tam nie ma ani grama, wszystko jest ładniutkie, równiutkie, poukładane. Po co to zatem czytać/oglądać?

Autorzy steampunkowi, tworząc swoje światy, przeważnie próbują uchwycić moment tuż po upadku pewnego porządku. Warto jednak wiedzieć, jaki to był porządek. I tu właśnie przychodzi nam z pomocą P.D. James. Tak jak w „Ripper Street” możemy oglądać narodziny nowoczesnej kryminalistyki, tak w „Śmierci w Pemberley” mamy do czynienia z (w najlepszym razie) protokryminalistyką. Autopsje? „Bluźnierstwo!”. Dowody? „Ja żem widział, jak łon tam szedł, wasza miłość”. Profile psychologiczne? „Wszak człek ten jest do cna zepsutym!”.

„Detektyw Murdoch”

1632712407_68527242001_murdoch-640x330Ten sympatyczny kanadyjski serial na pierwszy rzut oka mógłby się wydawać bliski „Ripper Street”, no bo mówi się w nim o TRUDNYCH SPRAWACH. Wiecie, homoseksualizm (w XIX w. uważany za przestępstwo i surowo karany), rasizm (w XIX w. nie uważany za przestępstwo, ani nawet przejaw złego smaku), eugenika (prababcia inżynierii genetycznej), wzmiankowana już brutalność policji itp. Jednak wszystko to podane w zupełnie innym sosie. W świecie Murdocha źli ludzie są… no, źli. A gliniarze to poczciwe chłopaki z sąsiedztwa. Fakt, bywa, że inspektora nerwy poniosą i komuś przywali, ale to nie po złości, panie złoty, nie po złości. Zresztą, wszystko zawsze dobrze się kończy. A zatem, jeśli chcecie wejść w problematykę społeczną XIX w. nie opłacając tego depresją, tylko ot, tak, rozrywkowo, to ten serial jest dla Was. Przy okazji tytułowy bohater (zwany czasem „the artful detective”, czyli powiedzmy „pomysłowym detektywem Dobromirem”) uwielbia nowinki techniczne, więc co i rusz wynajduje jakieś lampy UV albo walczy z telegrafami, fonografami i tym podobnymi ustrojstwami. Od czasu do czasu udaje mu się nawet popchnąć medycynę o parę dekad naprzód, gdy – dajmy na to – dokonuje przełomu w badaniach nad grupami krwi. Oczywiście śmieję się, lecz niech Was nie zrazi mój ton, gdyż, ogólnie rzecz obejmując, scenarzyści „Murdocha” robią porządny risercz, dzięki czemu serial może dać Wam niezły ogląd tego, co w XIX-wiecznej kryminalistyce było już praktykowane, i tego, co było teoretycznie możliwe, biorąc pod uwagę ówczesny poziom rozwoju technologicznego.

Na zakończenie

Mam nadzieję, że powyższe zestawienie okaże się przydatne w literackich zmaganiach z konwencją kryminału steampunkowego albo chociaż pomoże Wam w poszukiwaniu rozrywek na wakacyjne wieczory. Serdecznie zapraszam na prelekcję „Krew i para, czyli elementarz kryminału steampunkowego”, którą okazjonalnie wygłaszam na konwentach.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s