Królowa-kurwa i jej sługi, czyli recenzja „Femme fatale”

Od autora: Jakiś czas temu odgrażałem się, że zrecenzuję najnowszą książkę Kazka Kyrcza i oto dzień ów nastał. Tekst pierwotnie zawisł na portalu Zbrodnia w Bibliotece, a od dziś będzie dostępny także tutaj, w moim prywatnym zakątku cyberprzestrzeni.

femme fataleKazimierz Kyrcz Jr to autor obecny na polskim rynku literatury grozy już od przeszło dziesięciu lat. Znamy go, lubimy, wiemy, czego się po nim spodziewać. Przyzwyczaił nas do surowego, by nie powiedzieć brutalnego stylu, mrocznego i pokręconego poczucia humoru, potworów, psychopatów i tak dalej. Oczywiście miał w tym swój mroczny zamysł. Wprowadził nas w fałszywe poczucie bezpieczeństwa, żeby potem walnąć znienacka.

Pierwszym ciosem była powieść „Podwójna pętla”. Kyrcz znalazł w niej zupełnie nowy głos, rezygnując ze współpracy z innymi pisarzami (jego wcześniejsze książki zawsze powstawały w tandemie) i zdecydowanie oddalając się od horroru paranormalnego na rzecz grozy psychologicznej.

„Femme fatale”, nowy zbiór opowiadań autora, to w pewnym sensie intelektualna kontynuacja „Podwójnej pętli”. Potworów w tej książce nie brakuje, ale wszystkie one noszą ludzkie skóry (co nie znaczy, że fantastyki w ogóle tu nie uświadczysz).

W historiach Kyrcza przewija się kilka lejtmotywów. Najważniejszy z nich to prawdopodobnie motyw kobiety fatalnej. Autor bawi się nim, przeinacza, prowokuje. W opowiadaniach kobiety raz są katami, raz ofiarami, bywa też, że pełnią jedynie funkcję katalizatora, czynnika, który staje się punktem wyjścia dla manii, obsesji i psychoz (jak w „Bardziej niż myślisz”). A skoro już o tym mowa, wszelkiego rodzaju zaburzenia psychiczne to kolejny istotny temat.

Bohaterowie w „Femme fatale” są przeważnie ludźmi przegranymi, którzy z powodu własnych złych decyzji lub pod wpływem sił zewnętrznych stracili wszystko (a przynajmniej wszystko co ważne). Większość z nich żyje w jakiejś szarej strefie, nie całkiem w obrębie społeczeństwa, ale też nie całkiem poza nim. W tej dziwnej przestrzeni na skraju normalności rodzą się psychiczne patologie, wynikające albo z wypaczonej potrzeby naprawiania społecznej maszyny, albo z wściekłości na jej dysfunkcjonalność.

Tło dla działań portretowanych przez autora wykolejonych jednostek nieodmiennie stanowi miasto (nie bez powodu książka ukazała się w ramach serii City), w którym nietrudno zidentyfikować dzisiejszy Kraków. To jeszcze jeden ważny motyw, gdyż u Kyrcza przestrzeń miejska zawsze jest opresyjna. Mieszkańcy blokowisk podglądają się nawzajem i manipulują sobą (patrz „Za ścianą”), swoboda ruchu jest poważnie ograniczona, gdyż ulice wiecznie blokują kilometrowe korki, w korporacyjnych biurowcach szefowie wykorzystują pracowników (na przykład w „W dziurach drapaczy”), w sypiących się kamienicach gnieżdżą się menele i szaleńcy. W dodatku wszelkie próby zmiany są z góry skazane na niepowodzenie, czego dowodem zaczęte, a potem porzucone konstrukcje.

Skutek? Błędne koło patologii. Ze wszystkich kobiet fatalnych miasto jest zdecydowanie najgorszą, królową-kurwą. W historiach Kyrcza wszystko działa przeciwko człowiekowi: prawo, normy społeczne, przestrzeń, w której żyje, a wreszcie on sam, jego zadręczony umysł i skatowana dusza (jeśli jeszcze ją ma). Ze względu na to „Femme fatale” nie jest lekturą łatwą, ale w pewien przewrotny sposób może nieść otuchę, bo w odpowiednim kontekście nasze codzienne szaleństwa i lęki przestają być aż tak straszne.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s