Co się robi pod koniec roku…

Don_Quixote_10Nadszedł czas, w którym tradycyjnie podsumowujemy rok miniony tudzież plany czynimy na rok nadchodzący. Jeśli chodzi o mnie, do podsumowywania jest niewiele, a plany to takie splątane nieszczęście, że nie wiada, jak się za to zabrać. Niemniej popróbuję.

Na początek, co łatwo prześledzić, wyraźnie zaniedbałem ten zakątek cyberprzestrzeni, który właśnie odwiedzasz, Miły Czytelniku. Ja z natury mało jestem wylewny, stąd może to wieczne przekładanie nowych wpisów „na jutro”. Albo zagiąłem czasoprzestrzeń i właśnie minęło półroczne dziś (tzn. wczoraj) i wreszcie do owego jutra dotarłem. Dziwniejsze rzeczy się zdarzały.

Tak czy siak, skoro już piszę, a nawet powziąłem zamysł, coby spisać dzieje me z kończącego się właśnie roku, popatrzmy, co też się wydarzyło.

W ogólnym rozrachunku minione dwanaście miesięcy przyniosło mi kilka poważnych zawodów, zmęczyło mnie, wytarmosiło za uszy. Przybyło mi dłużników (co pewnie lepsze jest, niż gdyby przybyło mi długów), zmieniłem pracę, naużerałem się z wydawcami. Było też kilka lepszych momentów. Moje opowiadania pokazały się w trzech antologiach, zawitałem na kilku konwentach, zaklepałem sobie miejsce na przyszły rok w Nowej Fantastyce, a także w kilku zbiorkach, które dopiero powstają. Nie zmienia to jednak faktu, że pod wieloma względami znalazłem się na rozdrożach.

Od jakiegoś czasu narasta we mnie jakiś niepokój i niezadowolenie z tego języka, którym gadam poprzez większość moich tekstów. Stąd chaotyczne i gorączkowe poszukiwania nowej przestrzeni, nowych słów, min i grymasów, w których mógłbym się odnaleźć. Dręczy mnie tęsknota za teatrem i muzyką. Plany, żeby zrobić coś z tym pierwszym, jak dotąd nie wypaliły. Co do tego drugiego, to wraz z moim przyjacielem Radkiem Dubiszem zacząłem rozkręcać projekt, który ma na celu połączenie naszej wspólnej fascynacji muzyką elektroniczną (myśl Vangelis, Jean-Michel Jarre itp.) i literaturą science-fiction. Pierwsze efekty już słychać i dotąd jesteśmy zadowoleni, więc po Nowym Roku pewnie ruszymy z tym na poważnie (nasz profil na SoundCloudzie).

Jeśli chodzi o pismactwo, to nagle, i zgoła niespodziewanie, popadłem w okołosteamowe klimaty, targając za sobą bagaż umiłowania do makabry i grozy, rzecz jasna, lecz także odnajdując niemałą radość w snuciu intryg kryminalnych. Być może niedługo przedstawię Wam dwóch detektywów, którzy w ludziach szukają resztek człowieczeństwa, a w rynsztokach sprawiedliwości, ale na razie sza!

Planów powieściowych nie mam, choć pomysły, a i owszem. Jednak moje dwie ostatnie książki wciąż czekają na werdykt wydawców, więc nie spieszno mi zaczynać coś nowego. Tym bardziej, że nie bardzo wiem, w jakim kierunku się zwrócić, czy ciągnąć coś starego, czy szukać czegoś nowego.

Mówiąc krótko, mam za sobą wredny, przejściowy rok, rok czekania, w którym nic nie poszło do końca tak, jak to sobie założyłem. Cóż, tak bywa. Wierzę, że w nadchodzących miesiącach coś się wyklaruje. I, jak zwykle, gdy coś mi się nie udaje, czuję się podekscytowany, bo porażka oznacza, że będę mógł zacząć coś nowego. To się nazywa kompleks Don Kichota.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s