Patrz pod różne

Już prawie dwa tygodnie minęły od DF-ów. Nawet nie zauważyłem kiedy. Więc może rzucę garść wrażeń, choć ogólnie będzie nie o tym.

Całe doświadczenie było dla mnie pewnym stresem. Trochę się spieszyłem, więc nie mogłem się wczuć, jak trza, pójść spokojnie ze wszystkimi na piwo itp. Poza tym jestem socjopatą, a zatem ja plus wystąpienia publiczne to nie najlepsze połączenie. Mimo to, jestem zadowolony. Lubię Wrocław. Zjadłem bardzo dobre pierogi z pieca na rynku. Pograłem w planszówki. Pogadałem trochę o swoich książkach i szerzej o literaturze. No i wreszcie miałem okazję poznać na żywca ludzi, którzy dotąd byli dla mnie w pewnym sensie wirtualnymi zjawami. Miło było spotkać Tomka Czarnego, który mnie wciągnął do projektu „Gorefikacje” i popchnął ku nadchodzącej „Zombiefilii”. Miło było wreszcie porozmawiać twarzą w twarz z Witoldem Jabłońskim, z którym dawno temu prowadziłem wywiad przez mejla. Miło było uścisnąć prawicę Marcinowi Rusnakowi, którego literacką karierę śledzę od początku; w pewnym sensie rozwija się ona równolegle do mojej własnej. No, tylko – jak wspomniałem – szkoda, że mi czasu (i samoorganizacji) nie starczyło na jakieś porządne posiedzenie.

A skoro już o Rusnaku wspomniałem, to przejdę do zasadniczej części tego posta. Bo właściwie to chciałem przedstawić Wam kilka książkowych polecanek.

okc582adka1. „Czas ognia, czas krwi” Marcina Rusnaka. Ta chwila się odwlekała, bo ciągle albo nie miałem kasy, albo zapominałem, ale w końcu nabyłem. I z czystym sumieniem wszystkim polecam. Lekkie pióro i wyraziste postaci Marcina znałem już wcześniej z opowiadań, wiedziałem też, że potrafi dobrze poprowadzić akcję, ale miło było przekonać się, że tego wszystkiego nie zabrakło też w dłuższej historii (choć tak naprawdę to, czy „Czas ognia…” jest bardziej powieścią czy zbiorem opowiadań pozostaje kwestią dyskusyjną;]). A tak żeby Was wprowadzić w fabułę, pozwólcie, że zacytuję okładkowy opis:

Epoka wiktoriańska. Młody czarodziej przybywa do Wiednia, by kontynuować zakazane nauki. Jednak inkwizycja czuwa – miejscowa gildia zostaje zniszczona, a magowie wyjęci spod prawa. Młody adept musi się ukrywać i dowiedzieć, kto ich wsypał. A nie będzie to łatwe – na jego drodze staną: inkwizytorzy, tureckie wojska i magowie, mechaniczna kobieta i wiele innych postaci, które zmienią jego życie. Los sprawi, że będzie musiał odwiedzić wiele zakątków Europy, by poznać prawdę i zmierzyć się ze swym przeznaczeniem. Ale czy podoła wyzwaniu?

Uczta_wyobra__ni_-_Finch_373_x_5732. „Finch” Jeffa Vandermeera. Zdecydowanie jedna z najlepszych powieści, jakie przeczytałem w tym roku. Zresztą w ogóle Vandermeer jest chyba w tej chwili najlepszym amerykańskim pisarzem fantastycznym na rynku. Pierwszy raz do jego ponurego, zagrzybionego Ambergris wybrałem się kilka lat temu, czytając „Miasto szaleńców i świętych”. Miło było wrócić, choć to niezwykłe miejsce stało się w międzyczasie jeszcze bardziej duszne i mroczne. I znów krótki opis:

Prowadząc niemożliwe do rozwiązania śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa, detektyw John Finch szuka prawdy wśród wojennych ruin niegdyś potężnego miasta Ambergris. Po sześciu latach rządów nieludzkich szarych kapeluszy Ambergris powoli popada w anarchię. Pozostałości armii buntowników są rozproszone, a ich przywódczyni, tajemnicza Błękitna Dama, zniknęła. Mieszkańców zamyka się w obozach. Kolaboranci wędrują ulicami, brutalnie zaprowadzając porządek. Finch musi sobie poradzić także z nowymi siłami, takimi jak zagadkowy as wywiadu Ethan Bliss, oraz z chorobą jego partnera, Wyte’a, który dosłownie rozpada się pod wpływem presji.

Drood7b_-_M3. „Drood” Dana Simmonsa. Kolejna świetna pozycja na mojej tegorocznej liście książek do przeczytania. To jedna z tych (nielicznych, jako że nie jestem człowiekiem skromnym) powieści, które sprawiły, iż załamałem ręce i powiedziałem: „K…wa, sam nigdy nie dałbym rady napisać czegoś tak dobrego”. Simmons udowadnia, że twórcy fantastyki naprawdę nie muszą mieć kompleksów i mogą spokojnie tworzyć wielką literaturę.

9 czerwca 1865 roku Charles Dickens – najsłynniejszy i najpopularniejszy powieściopisarz na świecie, będący u szczytu sławy i zdolności twórczych – jadąc pociągiem do Londynu w towarzystwie swojej potajemnej kochanki, przeżył katastrofę kolejową, która na zawsze zmieniła jego życie.

Czy po tym wypadku zaczął prowadzić mroczne podwójne życie? Czy conocne eskapady do najohydniejszych londyńskich slumsów i nasilająca się obsesja na punkcie ukrytego przed światem podziemnego Londynu, trupów, grobowców, morderstw, palarni opium i rozpuszczania zwłok w dołach z wapnem były tylko przejawem zwykłej pisarskiej ciekawości, czy jednak czymś znacznie bardziej przerażającym?

I to właściwie tyle. Do przeczytania za jakiś czas.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s