Research tudzież risercz

Tapisserie_moines_mannequinsNa początek niech będzie wiadomym, że człowiek jam leniwy.

Z tego defektu charakteru wynika moja naturalna inklinacja przeciwko prowadzeniu riserczu, który to risercz przez brać literacką i okołoliteracką uznawany jest za niezwykle ważny albo wręcz nieodzowny element działalności pisarskiej. W kwestii nieodzowności bym się kłócił. Pisanie to praca wyobraźni, to uszlachetniona forma kłamstwa, a jak wiadomo dobry sprzedawca jest w stanie każdemu wcisnąć nawet najbardziej fantastyczną bujdę. Poza tym risercz jest sposobem zdobywania wiedzy, a zatem jeśli ktoś wiedzę już posiada i unika tematów, na których się nie zna, może sobie całkiem elegancko poradzić. Zaryzykowałbym też stwierdzenie, że istnieje pasywna forma riserczu, a mianowicie obserwacja.

Po tym wstępie pozwólcie, że uderzę się w piersi i przyznam. Tak, prowadzę risercz. W ostatnim czasie do większości swoich tekstów.

Dlaczego?

Charakter mój poza poważnym defektem w postaci lenistwa posiada też pewną zaletę – ciekawość. O ile leniwy pisarz jakoś przędzie (tocząc codzienne boje o to, czy zrobić sobie kolejną kawę, czy włączyć komputer, czy przeczytać jeszcze raz ten ostatni akapit), to nie wyobrażam sobie, aby mógł normalnie funkcjonować pisarz całkowicie pozbawiony ciekawości.

Szczycę się tym, że na studia (kulturoznawcze) poszedłem właśnie z ciekawości, a nie po to, aby znaleźć pracę czy zdobyć papier. Niestety, czasy akademickiej swobody mam już za sobą. Za to pragnienie wiedzy pozostało. Risercz prowadzę nie tylko po to, aby moje teksty stały się bardziej wiarygodne (z natury jestem niedokładny [ot, kolejny defekt], więc ewentualni krytycy i tak znajdą coś, co można mi [pewnie słusznie] wytknąć), ale także po to, aby dać sobie pretekst do dowiedzenia się czegoś ciekawego.

Ostatnio na przykład pisałem opowiadanie, które postanowiłem osadzić w średniowiecznej Anglii. Na początek musiałem wybrać odpowiedni punkt w czasie. Przede wszystkim chciałem uniknąć wpakowania akcji w sam środek jakiejś wojny (co, uwierzcie mi, w przypadku średniowiecznej Anglii wcale nie jest łatwe). Znalazłem odpowiedni moment, ale przy okazji poczytałem trochę o wojnie angielsko-walijskiej (która miała miejsce parę lat przed rozpoczęciem mojej opowieści), więc przyszło mi do głowy, aby wpleść jakoś ten temat do historii, podbarwić tło. Dlatego moi wieśniacy (z Devonu, położonego niedaleko Walii) ciągle podejrzewają o różne zbrodnie Walijczyków, a jeden z bohaterów z lubością przerywa wypowiedzi wojennymi anegdotkami.

Kolejną sprawą było wprowadzenie do tekstu kogoś w stylu stróża prawa (opowiadanie ma lekko kryminalny charakter). To wymagało zebrania informacji o szeryfach i bailiffach. Ponadto chciałem, aby akcja toczyła się w Halloween (chyba mogę zdradzić, że właśnie na Halloween powinniście się spodziewać tekstu, o którym piszę), więc odpowiednia lektura dostarczyła mi masę ciekawych zwyczajów i obyczajów ludowych, które w sam raz się nadały do podseksowania atmosfery.

Mówiąc krótko, wydaje mi się, że opowiadanie zyskało na tym, że postanowiłem zawalczyć ze swoim wewnętrznym leniem. A poza tym całe przedsięwzięcie sprawiło mi frajdę.

Nie chcę jednak, aby morał tej historii brzmiał „róbcie risercz, głupcy”. Osobiście jestem wyznawcą maksymy Woody’ego Allena: Whatever works. Każdy ma swój sposób i dopóki ten sposób się sprawdza, nie ma sensu go zmieniać.

Poza tym denerwują mnie ludzie, którzy ciągle próbują łapać pisarzy za rękę. Beletrystyka to nie literatura faktu. Totalna ignorancja oczywiście jest niewskazana, ale na – na miły Bóg! – licentia poetica coś znaczy. Kłamstwo, dopóki jest ciekawe, może być bzdurne do granic.

Reklamy

2 thoughts on “Research tudzież risercz

  1. „…istnieje pasywna forma riserczu, a mianowicie obserwacja.” – to moja zdecydowanie ulubiona forma:)
    „Kłamstwo, dopóki jest ciekawe, może być bzdurne do granic”. – święte słowa…:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s