Och, teatr

Ja w teatrze Wyndam w LondynieStosunkowo niewielu ludzi wie, że w swoim czasie całkiem poważnie myślałem o karierze w teatrze. I to bynajmniej nie jako dramatopisarz, co mogłoby się wydawać naturalne, lecz jako reżyser, a może nawet aktor. Rzecz jasna, kilka miniaturek scenicznych zdarzyło mi się naskrobać. Jedną z nich opublikowano daaawno temu w Esensji, więc jakbyście chcieli poczytać, to wystarczy kliknąć TUTAJ. Jedną też udało mi się wystawić z amatorskim, licealnym teatrzykiem. Zresztą, akurat wtedy, przez chwilkę, mogłem poczuć się prawdziwym „człowiekiem teatru”, gdyż musiałem to dziwadło wyreżyserować i w nim zagrać.

Niemniej, gdy jako świeżo upieczony maturzysta musiałem zdecydować, co dalej zrobić ze swoim życiem, szczerze powiedziawszy wymiękłem i nie odważyłem się złożyć aplikacji do szkoły teatralnej. Zresztą, wszyscy mi powtarzali, że lepiej najpierw skończyć jakiś inny kierunek, żeby trochę „okrzepnąć intelektualnie” czy coś takiego. W każdym razie z czasem pomysł poszedł w zapomnienie. Skupiłem się na pisaniu, a do tego jeszcze grałem trochę w kapeli, więc stwierdziłem, że prowadzę wystarczająco artystyczne życie jak na zwykłego mieszczucha.

Co bynajmniej nie osłabiło mojej miłości do teatru. Jego sztuczna rzeczywistość, pakt kłamstwa między sceną a publiką, do dziś mają dla mnie nieodparty urok. Grotowski kilkadziesiąt lat temu chciał stworzyć teatr misteryjny, chciał, aby sztuka stała się rytuałem. Moim zdaniem po prostu nie zauważył, że teatr nigdy swojego rytualnego charakteru nie stracił. Dla mnie nawet (a może, paradoksalnie, zwłaszcza) komercyjne sztuki reżyserowane przez Malajkata mają w sobie coś magicznego. (Pozwólcie, że teraz popadnę w delikatny patos.) Różnica między teatrem a filmem polega na tym, że w tym pierwszym masz możliwość namacalnego sprawdzenia, że to, co oglądasz wcale nie jest prawdą. Film nie daje ci takiej możliwości. A zatem teatr jest aktem woli, w pełni świadomą zgodą na odrzucenie rzeczywistości.

(Tryb patosu wyłączony.) Zastanawiacie się być może, co mnie skłoniło do tych przemyśleń i wspominek. Otóż tydzień temu wylądowałem w studio, w którym nagrałem audiobooka na podstawie własnego opowiadania „Sogno Ventura” (poniekąd tematycznie związanego z „Szaleństwem…”). Dzięki temu projektowi zyskałem okazję, aby po raz kolejny pobawić się w aktora. Oczywiście, czytanie książki to nie to samo, co występowanie w teatrze, ale wspomnienia z tych kilku krótkich chwil spędzonych na prowizorycznej scenie w liceum i tak wróciły.

Niestety przypomniałem sobie też, co to trema. A także, że oddychanie czasem wymaga sporego wysiłku intelektualnego. Co nie zmienia faktu, że bawiłem się świetnie, nadając głosy (na tyle, na ile pozwalały mi skromne umiejętności) stworzonym przez siebie postaciom.

Efekty będziecie mogli poznać już wkrótce, jak tylko nagranie przejdzie żmudny proces edycji i masteringu. Szczerze powiedziawszy, chętnie powtórzyłbym to doświadczenie jeszcze kiedyś, ale w tym przypadku wiele będzie zależało od Waszych obiektywnych opinii. Sam nie jestem w stanie ocenić, czy tego, co popełniłem słucha się fajnie, czy nie.

Natomiast jeśli chodzi o teatr, to nie przestałem całkiem o nim marzyć. Pewnego dnia zamierzam napisać porządną, długą sztukę w horrorowym klimacie. Właściwe mam już nawet tytuł i to po angielsku, „Watchers in the Dark”. Co pewnie trzeba będzie przełożyć na „Obserwatorów w ciemności” albo „Patrzących w ciemności”. Mam też zrąb fabularny, który zresztą wymyśliłem parę lat temu. Ale napisać to jedno. Właściwie moje marzenie jest takie, że jak już tę sztukę stworzę, to ktoś ją wystawi. A główną rolę zagra Zamachowski.

No dobra, jemu dajmy spokój, biedak może już do tego czasu nie żyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s