Przechwałki-opałki, czyli raport okresowy

Piszę trochę z doskoku, bo mi się akurat przerwa w robocie trafiła. Mówiąc krótko, „pukajcie ze mną w niemalowane” – ostatnio wszystko idzie jakoś podejrzanie dobrze.

Przede wszystkim wziąłem udział w dwóch konkursach i nawet cosik się udało w nich ugrać. Szykują mi się w związku z tym dwie publikacje w antologiach książkowych (jednej elektronicznej, drugiej papierowej).

Pierwszy ukaże się zbiorek „31.10. Wioska przeklętych”. Sądząc po tytule, przypuszczalnie możemy się go spodziewać gdzieś koło halloween, ale to tylko taki mój strzał na ślepo;]. Do tej sympatycznej książeczki, w której pojawią się nazwiska znanych i mniej znanych autorów z polskiej sceny horrorowej, zawędrowało moje opowiadanie „Wurdałak”. Pozwoliłem sobie w nim na delikatny romans z literaturą gotycką. Akcja dzieje się w XVI-wiecznej Polsce. Bohater, Włoch, nota bene, zgłębia tajemnicę ponurego strzyżewskiego dworu.

Druga będzie antologia opowiadań bizarrycznych wydana przez Fu Kang pod egidą ekipy Niedobrych Literek. Tam z kolei trafił mój tekst o dość długim tytule „Moja na zawsze – nowela przedziwna o miłości silniejszej niźli śmierć”. Pozwólcie, że na zachętę zacytuję pierwsze zdanie: „Chciałbym wam opowiedzieć o tym, jak ujebałem sobie nogę”. Mam nadzieję, że Was zaciekawiło;]. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, zbiorek ukaże się w pierwszym kwartale 2013 r.

To właściwie dwa główne newsy. Poza tym, ostatnio niezłym tempem idzie mi praca nad nową powieścią pod roboczym tytułem „Sen o Warszawie”. Zbliżam się do kolejnego kamienia milowego, stu stron niesformatowanego maszynopisu. Jak go minę, będę mógł świętować połowinki.

Na boku, by tak rzec, zacząłem też pracę nad nowym opowiadaniem. Chwilowo porzucam odmęty bizarro i wracam do horrorowego mainstreamu. Tematyka może nieco oklepana (wątek tajemniczego obrazu skrzyżowany z wątkiem ponurego domniszcza), ale liczę na to, że uda mi się z tego coś wyciągnąć. Jak pisałem w moim ostatnim poście, bohaterowie i ich emocje są dla mnie właściwie ważniejsi niż zaskakująca i niesamowicie oryginalna fabuła. W tym przypadku moją ambicją jest opowiedzieć historię człowieka, który stracił wszystko, co kochał, i jeśli nie będzie ona szczególnie odkrywcza, to trudno.

Na pożegnanie i zakończenie dzisiejszego raportu powiem jeszcze, że pojawiło się światełko w tunelu (póki co raczej odległe, ale jednak) w kwestii publikacji mojej starszej powieści, „Ciemnej strony księżyca”. Nie gadam więcej, żeby nie zapeszać. Gasnące światełka w tunelu to niestety coś, do czego młody pisarz musi się przyzwyczaić. Ale trzymajcie kciuki, może tym razem się uda.

 

Advertisements

3 thoughts on “Przechwałki-opałki, czyli raport okresowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s