Górki i dołki

Nie jestem przesądny. Właściwie jak na pisarza, który ciągle wymyśla historie o magii, opętaniach i obcych wymiarach, w ogóle jestem mało uduchowiony. Wierzę w racjonalizm. W pewnym w sensie. Tzn. wierzę, że racjonalne podejście do świata jest słuszne, tylko po prostu rzadko działa.

Ale.

Można też powiedzieć, że wierzę w karmę. Uważam bowiem, że we wszechświecie panuje równowaga. To w gruncie rzeczy racjonalno-nieracjonalne założenie. Po  prostu, gdybym ja rządził światem, to uporządkowałbym go w racjonalny sposób. Proste.

Przekonanie starożytnych Greków o tym, że bogowie błyskawicznie udupią człowieka, któremu w życiu za dobrze się wiedzie, jest mi bliskie z filozoficznego punktu widzenia właśnie ze względu na wspomnianą wyżej potrzebę racjonalnego ładu. Poza tym mściwość sił wyższych potwierdzają doświadczenia empiryczne.

Anegdotka.

Zdawałem egzamin na prawo jazdy w czasach, kiedy stopa oblewalności była rekordowo wysoka. Kosztowało mnie to całe miesiące stresu i cztery podejścia. Kiedy wreszcie się udało, zadowolony z siebie opuściłem WORD i poszedłem do tramwaju. Na pierwszym przystanku kanar wlepił mi mandat. Na drugim rzuciła mnie dziewczyna (i to telefonicznie). Psipadek?

Całe szczęście, jak głosi stare przysłowie, kto pod kim dołki kopie, temu bije dzwon, a zły szeląg ma dwa końce. Czy jakoś tak. Chodzi o to, że wszystko jest względne. Co prawda, kiedy spotyka mnie coś dobrego, zaczynam się rozglądać, czy gdzieś niedaleko nie czyha psychopata z cegłówką, ale też, kiedy spotyka mnie coś złego, zaczynam się zastanawiać, czy ktoś przez przypadek nie wrzucił mi do skrzynki pocztowej stówy.

Coś w tym stylu przydarzyło mi się ostatnio. Od miesiąca prześladował mnie pech. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale myślcie kategoriami przedziurawionych opon i tłukących się pamiątkowych naczyń. Aż tu nagle w przeciągu ostatniego tygodnia dwie dobre informacje i to, jak się składa, obie dotyczące moich zmagań literackich.

Primo. Moje opowiadanie „Macierz” spodobało się Darkowi Jasińskiemu z magazynu Kontury. Co prawda nie jest jeszcze przesądzone, czy trafi do samego pisma, czy tylko na ichniejszy portal, gdzie gościłem już wcześniej z opowiadaniem „Vitus i Czarne Karły”, ale entuzjastyczne przyjęcie moich tekstów przez redaktorów to zawsze miła wiadomość.

Secundo. I tu potrzebna będzie fanfara. Po latach (jakichś ośmiu na oko) starań wreszcie udało mi się przebić z opowiadaniem do Nowej Fantastyki. Do samego magazynu, nie na żaden portal. Co prawda, żeby ujrzeć to cudo (;]) trzeba będzie poczekać do początku przyszłego roku, ale nie ma co narzekać. Być może dla części z Was nie jest to żadne wielkie osiągnięcie, ja jednak czuję, że pokonałem jakąś barierę. Moje nazwisko pojawi się w spisie treści pisma, w którym debiutował Sapkowski. Moje wypociny przeczyta ileś tam tysięcy ludzi. Jak tu się nie cieszyć?

Oczywiście są szanse, że kapryśni bogowie jeszcze mi jakiś numer wykręcą. Ale mam nadzieję, że mój wcześniejszy pech wystarczy im za okup.

I tym optymistycznym akcentem zakończę przechwałki, które, mam nadzieję, jakoś mi wybaczycie. Trzymajcie się.

Advertisements

6 thoughts on “Górki i dołki

  1. Greg, idziesz do przodu widzę, ostro. Ja chwilowo przystopowałem (znaczy… nie do końca, ale o tym niedługo ^^) i piszę tą książkę nieszczęsną.

    Największe gratulacje w kontekście NF! Tam się ciężko przebić, oj ciężko. Btw, „Kontury” płacą za teksty…?

    1. Dzięki. Ja właściwie też przystopowałem, bo piszę powieść, ale po prostu z takim opóźnieniem zbieram plony z tekstów, które stworzyłem w pierwszym kwartale br.

      Jeśli chodzi o Kontury, to w sumie nie wiem. Za portal na pewno nie, za samo czasopismo… Nie sądzę, to jednak młoda firma, która dopiero się musi jakoś na rynku zahaczyć. Wiesz, jak jest. Opowiadania pisze się raczej w celach autopromocyjnych niż zarobkowych;].

      1. Ano wiem, wiem… 🙂
        Tak sobie tylko marzyłem o tej Polsce takiej bardziej pod USA pod tym względem ^^

  2. To jeszcze nie prędko.

    A propos Ameryki rozwalił mnie kiedyś King stwierdzeniem, że po opublikowaniu pierwszej powieści mógł się wreszcie wyprowadzić z czteropokojowej, mierzącej 80 m2 nory, w której gniótł się z rodziną. Widać że nigdy nie słyszał o centralnym planowaniu i przydziale 10m/osobę. Ale z drugiej strony on na debiucie zarobił 200 tyś. dolarów.

  3. Hej, czytałam Twoje opowiadania w Qfancie i muszę przyznać, że jakoś mnie zszokowały. Nawet nie chodzi o to, że bardzo mi się podobały. Są intrygujące i wyróżniają się na tle pozostałych. Czekam na więcej…
    Jeżeli chodzi o Lwicę to miałam nawet krótką dyskusję na temat jej interpretacji i chyba nadal nie wiem co o niej sądzić.
    Gratuluję sukcesów…

    1. Dzięki, nawet nie wiesz jak budujące są komentarze takie jak Twój:]. W Qfancie już niedługo kolejny tekst, poza tym te dwa, o których było we wpisie. No i pismam dalej. Cieszę się, że ktoś to czyta i nawet mu się podoba, o to w tej robocie chodzi:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s