Gorzkie żale

Uff… Dawno  mnie tu nie było. Zalatany byłem, pracy coraz więcej. Zresztą nie chciało mi się pisać. Pogoda za oknem, jak napisała moje koleżanka, sprzyja meteopatycznej depresji. Może to ona… Znaczy depresja nie koleżanka… Jest winna mojemu generalnemu brakowi entuzjazmu wobec wszystkiego. Bo w sumie to nie mam na co narzekać. Ale narzekał będę.

Pierwszy zawód dotyczy mojej powieści. Cała ta dyskusja wokół Novae Res ostudziła nieco mój zapał. Chyba. Może zresztą to kwestia tego, że obawiam się wyzwań, jakie mnie czekają w związku z promocją. Mam już kilka pomysłów, jak się za to wziąć, przyjaciele i znajomi obiecali pomóc, co w sumie powinno być podbudowujące, ale szczerze powiedziawszy marketing to ostatnia rzecz, o której miałbym choćby najbledsze pojęcie. Niestety, trudna prawda jest taka, że mieć obiecaną pomoc nie wystarczy, trzeba jeszcze wiedzieć, jak z niej skorzystać.

Co więcej nie bardzo wiem, co się właściwie dzieje z rękopisem. Tzn. zginął gdzieś w trybach wydawniczej maszyny, pewnie jest w korekcie czy cuś. Ale to nie tak, żeby mnie o wszystkim informowano na bieżąco.

Druga sprawa to praca. Kurde, jak ja nie lubię pracować. Jak na ironię wychodzi na to, że jestem w niej całkiem dobry. W sumie ostatnio szef postanowił zwiększyć mój zakres obowiązków, co wiąże się z pewnymi przywilejami, także finansowymi. Ale mój problem polega na tym, że prawdziwą satysfakcję daje mi tylko pisanie, a tu imponujących sukcesów póki co brak. No i czasu na nie coraz mniej.

Ok, nie będę się rozwodził dłużej, bo widzę, że idzie w strasznie pomrocznym kierunku.

Na zakończenie może jakiś mało imponujący, ale jednak sukces. W sumie nawet dwa sukcesy. Po pierwsze moje opowiadanie „Vitus i Czarne Karły” trafi na stronę internetową magazynu Kontury. W przyszłości mam zresztą nadzieję przebić się do samego magazynu, ale parafrazując słowa pana Jasińskiego, rednacza tego pisma, żeby to osiągnąć muszę napisać coś wybitnego a nie tylko dobrego. Tak czy siak, jak tylko opowiadanie wyjdzie z korekty i trafi na stronę, to wrzucę linka.

No a o drugim „sukcesiku” pewnie już część z Was wie. Moje najnowsze bizzarystyczne opowiadanie pokazało się na Niedobrych Literkach w Dzień Dziecka. Nie linkowałem go, więc czynię to teraz. KLIK. Trochę trzeba go tam poszukać, bo jest w środku całego ciągu wpisów.

No i tyle. Przesyłam meteopatyczne pozdrowienia.

Advertisements

2 thoughts on “Gorzkie żale

  1. Greg, kiedy myślisz poważnie o wydaniu książki twoim mottem powinno być „Don’t panic, I’m a ninja” 🙂
    A teraz parę słów… otuchy?
    Po pierwsze, promocję i tak sobie musisz zrobić właściwie sam, na konkretną promocję ze strony wydawnictw mogą liczyć tylko tuzowie pokroju Pilipiuka, Grzędowicza czy Stephena Kinga… i to też nie zawsze…
    Po drugie, do znikania książki i braku informacji też bym się na Twoim miejscu szybko przyzwyczaił, bo z tego co wiem, to kolejna swoista norma na naszym ryneczku 🙂
    Po trzecie – gratuluję sukcesów! Zarówno tych pracowych, jak i tych „piśmienniczych” 🙂 Jestem pewien, że szybko ogarniesz się z nowymi obowiązkami i spokojnie znajdziesz czas na klepanie w klawiaturę.
    Pozdrawiam!

    1. Dzięki za słowa otuchy:). Jeśli chodzi o książkę to na poziomie racjonalnym wiem, że właściwie wszystko się odbywa w sposób zupełnie standardowy, przynajmniej w warunkach naszego rynku. No ale frustracja pozostaje. Zresztą, tak jak mówiłem, to pewnie bardziej wina pogody;].

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s