Avengers – recenzja

Ogólnie nie jestem wielkim fanem ekranizacji komiksów o superbohaterach. W większych dawkach toleruję tylko Batmana i X-menów. A już radosne koktajle w stylu Ligi Sprawiedliwych albo Batman vs. Predator z gościnnym udziałem Supermana zupełnie mnie odrzucają. W związku z tym należałoby zapytać, co mnie skłoniło do wybrania się na seans filmu „Avengers”, w którym występuje cała plejada bohaterów z komiksów Marvela.

Odpowiedź jest prosta: potrzebowałem dużej dawki lekkostrawnej rozrywki. I to właśnie otrzymałem.

Fabuła „Avengers” jest… no cóż, komiksowa. W filmie chodzi o to, że nordycki bóg Loki (który tutaj jest przy okazji jakimś kosmitą) chce przejąć władzę nad światem, a na drodze może mu stanąć tylko supergrupa, w której skład wchodzą m.in. Iron Man, Hulk i Kapitan Ameryka. Oczywiście sprawa jest dość skomplikowana, bo w ekipie, w której każdy jest „super” praca zespołowa stanowi wyzwanie.

Brzmi to może głupawo, ale jeśli przyjmie się pewną poprawkę na konwencję to cała historia nie razi. Tym bardziej, że sami bohaterowie są nieźle wykreowani, a relacje między nimi rozwijają się w dość ciekawy sposób. No i zawsze jest Hulk, którego prostolinijny sposób bycia i miażdżenia wszystkiego, co mu stanie na drodze, ratuje widza przed nadmiarem patosu.

Rzecz jasna postacie są warte tylko tyle, ile wcielający się w nich aktorzy. W wypadku „Avengers” producenci nie oszczędzali na obsadzie. Rolę Iron Mana po raz kolejny wziął na siebie znakomity Robert Downey Jr. Poza nim możemy podziwiać występy takich sław jak Scarlett Johansson, Samuel L. Jackson czy Mark Ruffalo.

Co zrozumiałe, najmocniejszymi aspektami filmu są po pierwsze niesamowite efekty wizualne, po drugie zapierająca dech w piersi akcja. „Avengers” zostali wykonani w technice 3D i jest to takie 3D z najwyższej półki. Robi oszałamiające wrażenie, a jednocześnie nie razi. Widz nie jest nim epatowany. Nikt nie próbuje raz na każde trzydzieści sekund dźgnąć go w oko jakimś ostrym przedmiotem. Co do akcji, to chyba wystarczy, jeśli powiem, że mimo iż film trwa aż 2,5 godziny, to ani przez chwilę się nie nudziłem.

Mówiąc krótko, jeśli potrzebujecie lekkiej rozrywki, która po dniu ciężkiej pracy pozwoli Wam się oderwać od rzeczywistości, to obejrzyjcie „Avengers”. To nie jest film, który odmieni Wasze życie, ale może przynajmniej trochę je umilić.

 

Advertisements

One thought on “Avengers – recenzja

  1. Zdecydowanie zgadzam się z autorem. Ja nie lubię filmów dłuższych niż 2 godziny, ale ten właściwie żałowałam, że się skończył;) Bardzo podobały mi się również efekty specjalne no i oczywiście humor, którym fabuła była okraszona 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s