I’m back

No i wróciłem. Święta, święta i po świętach czy jakoś tak. Ciężko się pozbierać po dziewięciu dniach laby, a tu znowu praca. Ale jestem zadowolony. Odpocząłem, kupiłem kilka nowych książek (to rodzaj odruchu Pawłowa, za każdym razem, gdy jestem w Zakopanem, kupuję książki), przeczytałem kilka starych (między innymi odświeżałem sobie Wiedźmina) no i oczywiście co nieco popisałem, choć szczerze powiedziawszy at the end of the day, po iluś tam godzinach łazikowania oczka mi się same zamykały, więc stopa produktywności w mojej jednoosobowej firmie nie była tak wysoka, jakbym tego chciał. Może jakbym miał jeszcze tydzień więcej, to bym opracował lepszy system, ale nie miałem, no i cóż…

Dobra, pora na zdjęcia. Żeby nie było, że zmyślam z tymi górami. Oto ja, zdobywca. To takie szare pode mną to Wołowiec, kolejny dwutysięcznik w kolekcji, którą od paru lat prowadzę z małżonką.

W ogóle śmiesznie się w tym roku chodziło. To była bodaj moja pierwsza wiosenna wyprawa w góry. Przeważnie łażę jednak latem. Nie żeby wtedy były lepsze warunki. Z moim szczęściem z reguły pada.

W każdym razie tym razem było mnóstwo słońca, temperatura sięgała trzydziestu stopni, warszawka latała z gołymi klatami ew. w bikini (zależnie od płci), a dla dopełnienia obrazu na ziemi leżał śnieg. Fakt, że tylko w wyższych partiach gór, ale biorąc pod uwagę, że Morskie Oko, które jak zwykle przeżywało oblężenie, oficjalnie znajduje się w tych właśnie partiach, to przynajmniej wspomniana wyżej warszawka mogła się przekonać jak dobrze opala słońce odbite od śniegu.

Ok, starczy tych rekolekcji z podróży.

Pod moją nieobecność coś tam się jednak w tym światku literackim działo. A właściwie wydarzyły się dwie rzeczy, które mnie obchodzą. Po pierwsze pojawił się nowy, piętnasty już numer magazynu fantastyczno-kryminalnego Qfant, a w nim moje opowiadanie „Psychol”, a także opowiadanie mojego kolegi Marcina Rusnaka „Ahura Mazda”. Do lektury obu tekstów gorąco zachęcam. Link do ściągnięcia magazynu wrzuciłem już parę dni temu do gabloty, ale na wszelki wypadek wrzucam go również TUTAJ.

Druga sprawa to ciekawy konkurs, w którym zamiaruję wziąć udział. Kiedy w zeszłym roku ukazał się w postaci darmowego e-booka zbiór opowiadań „31.10. Halloween po polsku”, żałowałem, że nie byłem jednym z tych, którzy wzięli w tej inicjatywie udział. W tym roku będę miał szansę, gdyż ludzie odpowiedzialni za ten makabrycznie pomysłowy projekt postanowili stworzyć „Halloween 2”. Niestety, żeby trafić do zbiorku będę musiał zmierzyć się z innymi twórcami horrorów, ale ostatecznie nic tak nie motywuje jak odrobina współzawodnictwa. Dla zainteresowanych podaję LINK do strony konkursu. Zachęcam również do ściągnięcia zeszłorocznego zbioru. Można go dostać na stronie zajmującego się e-bookami wydawnictwa Virtualo, TUTAJ.

No i to tyle, co mam do powiedzenia. Właściwie. Choć w sumie podjąłem też dosyć ważną decyzję odnośnie do mojej powieści „Szaleństwo przychodzi nocą”. Ale o tym opowiem kiedy indziej. Żeby nie zapeszać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s